| |
|
- Po raz drugi, w drugiej połowie lutego 2006 roku - z wielką przyjemnością ogłosiliśmy kolejny konkurs poświęcony twórczości KATE BUSH, tym razem dla miłośników brzmienia czarnego, tradycyjnego, winylowego krążka...
(Pierwszy konkurs: odpowiedzi na wcześniej zadane pytania oraz jego zwycięzcy znajdują się
TUTAJ).
Dzięki uprzejmości EMI Music Poland, nagrodą w tym konkursie był album Kate Bush "Aerial" (dwa podwójne czarne krążki winylowe, analogowe - wydane na specjalnej grubszej masie plastycznej, aby zapewnić lepsze brzmienie dźwięku), zawierający dodatkowo w dużym formacie (30,5 x 30,5 cm) 24 stronicową książkę z tekstami i
zdjęciami... oraz jeden oryginalny, brytyjski plakat reklamujący ten album...
Nagrodą pocieszenia był jeden wspomniany wyżej plakat, reklamujący tą płytę (w obecnej chwili już raczej nigdzie niedostępny..., a tym bardziej w Polsce...)
Nagrody te zostały rozlosowane wśród osób, które nadesłały swoje recenzje albumu "Aerial" do 21 marca 2006 roku, na adres konkursowy, znajdujący się
wcześniej na tej stronie...
Nagrodę pocieszenia, czyli plakat reklamujący "Aerial" otrzymuje
Paweł Zawierchowski z Lublina, natomiast
nagroda główna - podwójny winylowy album Kate Bush, prześlicznie wydany oraz wspomniany plakat wędruje do
Justyny Słubik z Sochaczewa...
Oto Jej własna recenzja albumu Kate Bush "Aerial":
-
____________________________________________
-
Zaczyna się od pulsujących dźwięków bębnów. Na początku nieco przytłumione, później coraz odważniej wprowadzają słuchacza w hipnotyzujący nastrój utworu. Tak brzmią pierwsze takty
King of the mountain. Kate Bush, jakby trochę nieśmiało, jakby trochę z oddali wkracza ponownie do wyobraźni swoich słuchaczy. Na
Aerial powracają duchy przeszłości. Koncepcja zawarta na klasycznym już albumie
Hounds of love i tym razem okazuje się być niezawodna. Mamy zatem dwie części: pierwsza
Sea of honey to zbiór indywidualnych utworów, pozornie ze sobą nie powiązanych. Druga -
Sky of honey, to suita opiewającą uroki i barwy dnia.
Sea of honey to zdecydowanie mroczna strona
Aerial. Wiatr jest tu jednym z głównych bohaterów. Wkracza do pustych pomieszczeń, a jego świst wypełnia przestrzenie i dźwięki zawarte na płycie. Pojawia się w
King of the mountain, Mrs. Bartolozzi, How to be invisible, jest odczuwalny w
Joanni. W tej części płyty jest żywiołem, który wprowadza nastrój tajemnicy i grozy. Obywatel Kane, Elvis Presley, Joanna d'Arc, a także mężczyzna mający obsesję na punkcie boskiej liczby Pi, pani Bartolozzi, mały Bertie. Wszyscy oni, jako bohaterzy piosenek, wprowadzeni zostają w krąg muzycznej mitologii Kate Bush, którą artystka tworzy od blisko 30 lat. Umieszcza w tym kręgu również samą siebie. Bo czy nie taką retrospekcją mitów na własny temat jest piosenka
How to be invisible? Utwór, będący labiryntem słów i znaczeń, jest wariacją na temat ostatnich 12 lat. Właśnie…
wariacją, bo Kate Bush nigdy nie zdecydowałby się na napisanie piosenki, która wszystko wyjaśniałaby w sposób dosłowny. To nie w jej stylu. Woli wyjaśniać nie wyjaśniając, wplątuje tym samym słuchacza w wir niedorzeczności i ukrytych symboli. Niedorzecznym wydaje się być pomysł wyśpiewania liczby Pi, czy też wychwalania pralki. Tymczasem to właśnie
Mrs. Bartolozzi jest jednym z najważniejszych utworów na tej płycie. Zresztą w obu utworach rozpisanych na fortepian (drugi to
A Coral room) głos Kate, a także przywoływane przez nią obrazy najmocniej poruszają wyobraźnię słuchacza. Zamykający pierwszą część
A Coral room to chyba najlepsza poezja jaką dotychczas udało się Kate Bush stworzyć (stwierdzenie dość ryzykowne). To najbardziej osobiste wyznanie w karierze Kate. I po raz kolejny, nie jest to wyznanie dosłowne, szukające łatwych wzruszeń.
Czym jest "koralowy pokój"? John
Carder Bush, brat artystki, tak oto wyjaśnia znaczenie tytułu:
A Coral room. To pomieszczenie stworzone z martwych rzeczy, w którym za sprawą umiejętności architekta, tajemniczej formuły i jego magicznej konstrukcji, będziesz płakał jak dziecko.
Ten pokój, pomoże Ci oczyścić się z bólu, który od lat przeszywa twe serce…
Czy jesteś gotowy aby do niego wkroczyć?
"Coral", piękna rzecz stworzona z martwych elementów, bolesny powrót do świata rzeczy umarłych. Nie bez powodu Kate Bush wkracza do swego pokoju dopiero 14 lat po śmierci ukochanej matki.
Z mrocznych i tajemniczych korytarzy
Sea of honey zostajemy wprowadzeni w radosne "Niebo miodu". Prostota melodii i przekazu jest na
Sky of honey pozorna. Wciąż mamy tu zabawy ze słowem; sun - son, birds - Bertie itd.
An Architect's dream - utwór mówiący o "pięknych błędach" Stwórcy - piosenkarka napisała go, kiedy była w ciąży…
nieplanowanej ciąży. Nic (prawie nic) nie dzieje się zatem w muzyce Kate Bush przypadkowo. I tak jak
The ninth wave kończy się odrodzeniem bohaterki, tak
Sky of honey kończy się narodzinami dnia (syna!?).
Od strony muzycznej "Niebo miodu" wypełnia szalenie urokliwa plejada dźwięków i melodii. Kilka utworów ma niezwykle uderzające zakończenia. W
Prologue, po kilku minutach spędzonych z pięknymi partiami fortepianowymi, pojawiają się miarowe uderzenia perkusji, okraszone pięknym śpiewem w języku Dantego.
Sunset, które jest absolutną muzyczną kulminacją całej płyty, kończą zabójcze dźwięki flamenco. W
Nocturn, po dość rozczarowujących zwrotkach, otrzymujemy mocną dawkę chóralnego śpiewu, który z impetem wprowadza nas w radosny nastrój tytułowego
Aerial. A tam czeka już na nas "morze śmiechu"…
Można zapewne znaleźć na tej płycie jakieś skazy, np.
Joanni brzmi pompatycznie i nieco archaicznie. Pi to swego rodzaju muzyczne curiosum, które wzbudza zainteresowanie słuchacza, ale tylko do pewnego momentu. Zaczyna się obiecująco, tyle że pierwotne, pozytywne wrażenie zostaje zatarte przez monotonię wyśpiewywanych sekwencji liczb. Podobna pułapka czyha na
How to be invisible. Obu utworom brakuje pewnego elementu zaskoczenia, brakuje zakończenia, które byłoby pięknym zwieńczeniem całości. Wciąż jednak
How to be invisible wykracza daleko poza ramy przeciętnej piosenki. Rewelacyjnie zaaranżowane gitary i świetne brzmienie basu czyni z tego utworu potencjalny przebój i całkiem udane uzupełnienie dla bardzo dobrej pierwszej płyty.
W jednym z ostatnich wywiadów Kate Bush powiedziała:
Moja muzyka potrzebuje czasu żeby zostać zrozumianą. Ale świadomie podejmuję to ryzyko. Wartość sztuki polega na tym, że wyraża ona uczucia autora lub malarza. Beznamiętny i odpychający charakter dzisiejszej popkultury wysysa wręcz emocje z naszego życia. Moim obowiązkiem jest zatem zrobienie czegoś co będzie próbą powstrzymania tej sytuacji.
Aerial jest zatem jej odpowiedzią na pytanie, czy współczesna sztuka wciąż może być katalizatorem emocji.
-
____________________________________________
-
Wszystkim biorącym udział w konkursie serdecznie dziękujemy,
a nagrody zwycięzcom wyślemy pocztą...
|
-
|
|
|
|
|
|
|